Miniony rok na rynku ropy naftowej przyniósł gwałtowną przecenę surowca, która jednak w ograniczonym stopniu przełożyła się na koszty paliw w polskim hurcie i detalu. Mimo geopolitycznych wstrząsów na początku 2026 roku, fundamenty wskazują na nadpodaż, którą skutecznie maskują rekordowe marże krajowych operatorów.
Rok 2025 był czasem dominacji podaży nad popytem. Cena ropy Brent spadła w skali roku o 24,7%, kończąc grudzień w okolicach 61 USD/b. Stabilność notowań po uderzeniu USA na Wenezuelę (3 stycznia 2026 r.) potwierdza, że rynek nie obawia się obecnie przerw w dostawach. Eliminacja wenezuelskiego eksportu została niemal natychmiast zamortyzowana przez globalne rezerwy i wysoką produkcję z łupków.
Kluczowym wsparciem dla polskich importerów był silny złoty. Para USD/PLN zaliczyła w 2025 roku spadek o 12,8% (do poziomu 3,60 PLN). W ujęciu matematycznym, koszt zakupu baryłki ropy w polskiej walucie spadł o rekordowe 34,6%.
Jako importer netto produktów gotowych, Polska pozostaje pod silnym wpływem notowań na rynku ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam). Tu spadek cen nie był tak dynamiczny jak w przypadku surowej ropy, co wynika z:
Deficytu średnich destylatów w Europie po rezygnacji z dostaw wschodnich.
Roli Polski jako hubu: Intensywny eksport diesla na Ukrainę utrzymuje krajowy popyt na wysokim poziomie, co usztywnia ceny hurtowe.
Analiza struktury cenowej wskazuje na bezprecedensowy wzrost marż modelowych. W 52. tygodniu 2025 r. marża detaliczna na ON sięgnęła 0,49 zł/l, podczas gdy średnia z ubiegłych lat oscylowała w granicach 0,10–0,15 zł/l.