Ostatnia sesja na światowych giełdach zapisała się pod znakiem ogromnej zmienności. Ceny zbóż stały się zakładnikiem komunikatów politycznych, co całkowicie przykryło realne dane o niskich zasiewach i problemach z kondycją upraw w USA.
Warto zauważyć nietypowy przebieg ostatnich wydarzeń. Najpierw ceny zbóż były celowo wyciągane w górę, wykorzystując obawy o wojnę oraz raporty o rekordowo małym obszarze zasiewów pszenicy w USA.
Gdy rynek „napuchł” od optymizmu, nastąpił gwałtowny zrzut kontraktów.
Pretekstem stały się doniesienia o możliwej deeskalacji, co pozwoliło dużym graczom finansowym zarobić na spadkach dokładnie w momencie, gdy rolnicy i mniejsi inwestorzy liczyli na dalsze drożenie ziarna.
Obecnie ceny zbóż poruszają się w rytm notowań ropy naftowej. Choć infrastruktura wydobywcza i przesyłowa w Zatoce Perskiej jest fizycznie uszkodzona, giełda zareagowała na same zapowiedzi pokojowe.
Spadek notowań baryłki o kilka procent natychmiast uderzył w rzepak i kukurydzę.
Spekulanci wykorzystują każdą informację o "końcu konfliktu", by zbijać marżę surowców rolnych, ignorując fakt, że fizyczna naprawa zniszczonych terminali zajmie długie miesiące.
Z perspektywy produkcji rolnej mamy do czynienia z absurdem. Pszenicy ma być mało, jej kondycja w USA jest najgorsza od lat, a mimo to ceny zbóż na giełdach w Chicago i Paryżu gwałtownie zanurkowały, testując psychologiczne granice (np. 200 euro na MATIF).
Dodatkowy cios dla Polski: Sytuację pogarsza umacniający się złoty. Taniejący dolar i euro sprawiają, że globalne spadki są w kraju odczuwalne znacznie dotkliwiej. To klasyczne „podwójne uderzenie” w opłacalność eksportu.
Rynek wszedł w fazę, w której ceny zbóż nie zależą od tego, co jest w silosie, ale od tego, co pojawi się w oficjalnych komunikatach z Waszyngtonu.
Gra na zwłokę: Spodziewamy się, że każde "ultimatum" będzie wielokrotnie przedłużane. Taka strategia pozwala spekulantom zarabiać na huśtawce nastrojów – najpierw pompować ceny zbóż pod strach przed wojną, a potem drastycznie je zrzucać pod hasłami pokoju.
Zasłona dymna z raportów: Nadchodzące dane o stanie upraw i tempie zasiewów w USA będą prawdopodobnie wykorzystywane jedynie jako krótkotrwałe paliwo do "podbitek", po których następować będą kolejne fale wyprzedaży sterowane politycznie.
Podsumowanie dla producentów: Choć ceny zbóż pozostają wyraźnie powyżej dołków z początku roku, to premia wynikająca z ryzyka wojennego jest systematycznie i brutalnie „wycinana” z rynku. Obecna zmienność to czysta spekulacja na papierowych kontraktach – dopóki kurz nad Zatoką Perską nie opadnie, fundamenty takie jak susza czy mały areał będą schodzić na dalszy plan.
Andrzej Bąk