Początek 2026 roku na rynkach rolnych to czas podsumowań sezonu, w którym fundamenty podażowe całkowicie zdominowały premię geopolityczną. Mimo trwającej wojny na Wschodzie, ceny na giełdzie MATIF szukają dna, przygniecione rekordowymi zbiorami u kluczowych producentów oraz wyjątkowo silnym euro.
Notowania na przełomie roku 2025 i 2026 odzwierciedlają „idealny sztorm” czynników niedźwiedzich. Z jednej strony mamy do czynienia z zamieszaniem wokół wojen celnych administracji Donalda Trumpa, co destabilizuje handel USA z Chinami i wypycha amerykańskie ziarno na rynki alternatywne. Z drugiej – Europa mierzy się z barierą walutową. Kurs EUR/USD (1,1720) wzrósł w ciągu roku o ponad 13%, czyniąc unijny eksport mało konkurencyjnym wobec agresywnej oferty z Rosji (która zanotowała kolejny bardzo dobry rok) oraz nowych zbiorów z Półkuli Południowej.
Według ostatnich raportów USDA i KE, świat dysponuje rekordową podażą zbóż, choć bilans samej pszenicy pozostaje relatywnie lepszy niż kukurydzy.
Pszenica: Na rynek wchodzą właśnie rekordowe zbiory z Argentyny (ok. 24-27 mln t), Australii oraz Kanady. Polska, z rekordową produkcją (ponad 13,5 mln t wg KE), znajduje się w dolnym przedziale cenowym UE.
Kukurydza: Choć Unia Europejska jako całość nie pobiła rekordu (susza na południu), to Polska odnotowała historyczny wynik (ponad 10 mln t). Efektem jest najniższa cena kukurydzy w całej Wspólnocie, przy jednoczesnej presji taniego importu z USA.
Sektor oleistych cierpi z powodu kumulacji dwóch czynników: taniej ropy naftowej, która obniża popyt na biopaliwa, oraz rekordowych zbiorów rzepaku/canoli na świecie. Kanada zebrała historyczne 21,8 mln t canoli. Na MATIF seria lutowa szoruje po dnie, a ceny w Polsce pozostają sztywno powiązane z paryskim parkietem.