Włochy „języczkiem u wagi”. Rynek z uwagą patrzy na Rzym i Brukselę

Dzisiejszy dzień, 9 stycznia 2026 r., przyniesie kluczowe rozstrzygnięcia dla europejskiego sektora rolno-spożywczego. Podczas gdy warszawskie ulice są blokowane przez setki ciągników, oczy analityków rynkowych zwrócone są na Brukselę i Mediolan. To właśnie dziś stanowisko Włoch może definitywnie „rozbić” mniejszość blokującą umowę UE-Mercosur.

Geopolityczny handel w kuluarach

Wszystko wskazuje na to, że dotychczasowa koalicja przeciwników umowy (Polska, Francja, Węgry i Włochy) przestaje istnieć. Jak donosi włoska prasa ekonomiczna, rząd Giorgii Meloni otrzymał od Komisji Europejskiej ofertę, która zmienia zasady gry.

W zamian za poparcie (lub wstrzymanie się od głosu) Włochy mają otrzymać:

  • Pakiet osłonowy o wartości 45 mld euro (przyspieszone płatności z funduszy strukturalnych i WPR).

  • Betonowe gwarancje ochrony dla 344 produktów z oznaczeniem geograficznym (DOP/IGP) – co jest kluczowe dla włoskiego eksportu premium (serów, wędlin, win).

  • Mechanizm „lustrzany” (reciprocità), który ma teoretycznie wymusić na krajach Ameryki Południowej stosowanie unijnych norm dotyczących pestycydów.

Mediolan pod oblężeniem: Rolnicy mówią „vaffa”

Decyzje gabinetu w Rzymie wywołały natychmiastową reakcję na ulicach. Największa organizacja rolnicza, Coldiretti, oraz niezależny ruch COAPI zmobilizowały dziesiątki tysięcy producentów.

  • Centrum protestów: Piazza Duca D’Aosta w Mediolanie. Od rana setki ciągników paraliżują stolicę Lombardii.

  • Główny zarzut: „Pestycydowy dumping”. Włosi punktują, że importowana wołowina i drób będą produkowane przy użyciu ponad 150 substancji chemicznych zakazanych w UE, co przy obecnych kosztach produkcji energii i nawozów w Europie czyni lokalną produkcję niekonkurencyjną.

  • Symboliczna akcja: Rolnicy rozdają przechodniom darmową włoską żywność, edukując o różnicy w standardach jakościowych względem produktów z Mercosur.

Co to oznacza dla giełd i polskiego rolnika?

Zmiana frontu przez Włochy oznacza, że Polska i Francja tracą matematyczną zdolność do zablokowania umowy (wymagane 35% populacji UE). Jeśli dzisiejsze głosowanie ambasadorów (COREPER) zakończy się sukcesem KE, Ursula von der Leyen już w poniedziałek poleci do Paragwaju na ceremonię podpisania.

Dla rynków zbóż i żywca oznacza to perspektywę średnioterminowej presji cenowej. Choć umowa zawiera klauzule bezpieczeństwa, rynek traktuje je sceptycznie.

Andrzej Bąk