Rząd uspokaja, że magazyny paliw w Polsce są pełne, a bezpieczeństwo energetyczne kraju pozostaje nienaruszone. Jednak te komunikaty nie powstrzymały państwowego koncernu przed drastycznymi podwyżkami. We wtorek (03.03.2026), u progu wiosennych prac polowych, cena diesla w hurcie PKN Orlen wystrzeliła o blisko 10%, co stawia polskie gospodarstwa rolne i firmy transportowe w krytycznej sytuacji.
Sytuacja geopolityczna od soboty uległa gwałtownej eskalacji. Po uderzeniu sił USA i Izraela, Iran zrealizował swoje najgroźniejsze ostrzeżenie: Cieśnina Ormuz została de facto zablokowana. Przez to wąskie gardło przepływa 20% światowej ropy – obecnie ruch tankowców został wstrzymany. Choć światowa podaż surowca jest rekordowa, paraliż szlaków morskich wywołał panikę na giełdach paliw gotowych w Europie Zachodniej (ARA). Polska, będąca dużym importerem oleju napędowego, stała się bezpośrednią ofiarą wojennej spekulacji.
PKN Orlen, mimo statusu narodowego czempiona i niemal 50-procentowej kontroli ze strony Skarbu Państwa, przerzucił koszty wojenne na polskich odbiorców w trybie błyskawicznym.
W zaledwie 72 godziny koszt zakupu litra diesla przez stacje paliw i gospodarstwa rolne wzrósł o ponad pół złotego.
Dla polskich rolników dzisiejszy skok to potężne uderzenie w rentowność produkcji. Marzec to czas intensywnych prac polowych i nawożenia.
Wzrost kosztów upraw: Diesel jest głównym kosztem operacyjnym. Podwyżka o 50 groszy na litrze w mgnieniu oka podnosi koszt każdego hektara upraw.
Bezsilność wobec monopolu: Rolnicy pytają, dlaczego państwowy gigant, dysponując rezerwami, nie wykorzystuje ich do stabilizacji rynku, lecz winduje marże w ślad za spekulacją na giełdach w Londynie czy Rotterdamie.
Sytuację pogarsza ucieczka inwestorów od złotego. Wojna sprawiła, że dolar jest rekordowo drogi, co dodatkowo podbija cenę importowanego paliwa. Choć rząd mówi o "bezpieczeństwie", oznacza ono jedynie, że paliwo fizycznie znajduje się w zbiornikach. Ochrona cenowa chyba jednak nie istnieje – państwowy koncern wybrał scenariusz pełnego dostosowania się do wojennej drożyzny.
W najbliższych dniach różnica między stacjami będzie ogromna. Wielkie sieci, kupujące od Orlenu z dużymi rabatami, mogą opóźnić podwyżki na pylonach. Z kolei mniejsi, niezależni operatorzy oraz stacje w regionach rolniczych, kupujący po nowych stawkach, będą zmuszeni podbić ceny niemal natychmiast. Znowu o skali podwyżek i szybkości zmian zdecyduje największy operator na rynku detalicznym, czyli PKN Orlen.
Andrzej Bąk
Źródło cen: PKN Orlen